Menu

Jak powstają sadzonki

Na koniec sezonu zdrowe i dobrze zdrewniałe łozy poddaje się selekcji, a następnie przycina na odpowiednią długość, segreguje według odmian i wiąże w pęczki.

 

Przez okres zimy zabezpieczone w podziemnej piwnicy, w której wnętrzu bez względu na wielkość mrozu panuje temperatura w granicach od -1°C do +4°C, dodatkowo przysypane wilgotnym piaskiem.

 

Wiosną po ukorzenieniu łozy w warunkach uniemożliwiających rozwój części nadziemnej, rośliny wysadzane są do doniczek z ziemią i umieszczane w tunelu foliowym, gdzie możliwy jest wzrost części nadziemnej w już ukorzenionej sadzonce.

Jak widać na załączonych zdjęciach, oferujemy sadzonki wysokiej jakości o bardzo solidnej budowie i zdrowych dorodnych korzeniach, co jest podstawą prawidłowego i szybkiego rozwoju rośliny.
Gruba łoza zapewnia duży zapas "starego drewna" a co za tym idzie i treści pokarmowych niezbędnych na początku wzrostu oraz to, że gruba łoza gwarantuje dorodne i zdrowe oczka, z których rosną grube i dobrze wykształcone roczne przyrosty.

Sadzonki mają średnio (w zależności od odmiany) 20 - 35cm długości plus długość młodej latorośli. Taka sytuacja umożliwia głębokie umiejscowienie korzeni (bez konieczności sadzenia w tzw. "misie"), co uchroni je przed przemarznięciem w bezśnieżne zimy.

Produkujemy sadzonki tylko na własnych korzeniach. Szczepienie na podkładkach chroni  przed pasożytem  Filoksera (którego w Polsce nie ma), ale ma swoje minusy - chociażby fakt, że w przypadku zmarznięcia części nadziemnej (np. w nagłe silne listopadowe mrozy) sadzonka jest do wyrzucenia, gdyż na pewno zmarznie miejsce szczepienia. W przypadku własnych korzeni na pewno coś od korzenia wypuści i szybko zastąpi to co zmarzło. Oprócz tego, coraz częściej słychać opinie różnych hodowców, że szczególnie w przypadku odmian deserowych, krzewy na własnych korzeniach dają bardziej dorodne i smaczniejsze owoce.

...a teraz już tylko pakowanie i w drogę :)

Sadzonki gołokorzeniowe

Wzrost sadzonek na czarnej folii:

Wygląd sadzonek po "wykopkach":

Winogronami byłem zafascynowany od dziecka.
Nikt nie wiedział (również i ja sam)
skąd mi się wzięło to zainteresowanie...